Otwarta rana Ameryki

Otwarta rana Ameryki2007
About this book
**Aleksandra Ziółkowska-Boehm
„Otwarta rana Ameryki”**
Wyd. Debit. Bielsko Biala 2006,
Okladka Joey Nelson, Jeremy Edwards
271 stron, Fotografie
ISBN 978-83-7167-556-0
.
Nominowana do Nagrody Angelus, 2008
.
Amerykanskie wydanie, patrz:
**OPEN WOUNDS A NATIVE AMERICAN HERITAGE**
.
**RECENZJE
i GLOSY**
.
(…)”Książka utrzymana jest w stylu opowieści reportażowych, które powstały w wyniku konfrontacji autorki z rzeczywistością indiańskiej Ameryki. Temat jest szeroki, więc i czas jej pisania nie był krótki, bowiem powstawała ona blisko 10 lat. Książka jest ilustrowana starymi zdjęciami o dużej wartości historycznej i zdjęciami współczesnych Indian. Na końcu książki znajduje się, opracowana przez męża autorki, Normana Boehma, tabela nazw współczesnych stanów amerykańskich mających swoją etymologię w językach indiańskich oraz spis najważniejszych muzeów amerykańskich z kolekcjami indiańskimi, stanowiący rodzaj mini-przewodnika dla turystów odwiedzających Amerykę i chcących dowiedzieć się czegoś więcej o Indianach. (…) Jednak „Otwarta rana Ameryki” nie jest tylko wynikiem zwykłej ciekawości „świata indiańskiego”, ale próbą głębszego wniknięcia w problemy, z jakimi borykają się dzisiejsi Indianie. Co więcej, autorka nie zatrzymuje się tylko na krytyce istniejącej sytuacji, ale stara się także szukać recept i rozwiązań. Szczególnie widać to w drugiej części książki, gdzie zamieszczone są rozmowy autorki z naukowcami zajmującymi się sprawami Indian, jak też z samymi Indianami z plemion Szejenów (Czejenów), Apaczów, Kiowa i Chickasaw. To oddanie głosu Indianom, czyli „bezpośrednio zainteresowanym”, jest niewątpliwym atutem tej książki.
Autorka na konkretnych przykładach pokazuje jak polityka rządu amerykańskiego w przeszłości doprowadziła do opłakanej sytuacji społecznej i ekonomicznej, w jakiej znajduje się dzisiaj wiele plemion indiańskich. Zepchnięcie Indian do rezerwatów, grabież ich ziem, złamane traktaty, robienie na siłę farmerów z dawnych koczowników i myśliwych, szkoły z internatem, w których indiańskie dzieci trzymane były przymusowo z dala od rodziców i którym zabraniano mówić ich własnym językiem to tylko kilka przykładów, jakie autorka przytoczyła m.in. w rozdziałach „Smutek rezerwatów” i „Gorzkie wspomnienia z indiańskich szkół”.
Nie umniejszając negatywnej roli władz amerykańskich autorka nie obwinia jednak za obecną sytuację tylko polityki Amerykanów (jak to często jest praktykowane wśród autorów piszących o Indianach), ale pokazuje także, że od drugiej połowy XX wieku ta polityka zmienia się na korzyść Indian. Wskazuje również, przy całym szacunku i sympatii dla tubylczych mieszkańców kontynentu amerykańskiego, że wina za „marazm i smutek rezerwatów” leży także po stronie Indian, ich braku chęci do podjęcia stanowczych działań i wyjścia z tego kryzysu. To oczywiście zmusza do myślenia i burzy pewien stereotyp mówiący, że wszystkiemu winni są tylko biali.
To nie jedyny stereotyp, z jakim mierzy się ta książka. Autorka, oprócz przykładów rezerwatów indiańskich, takich jak rezerwat Siuksów Pine Ridge w Dakocie Południowej, gdzie większość domów nie ma bieżącej wody i kanalizacji i gdzie na każdym kroku widać ogromną biedę, opisuje także rezerwaty indiańskie w Teksasie lub Kalifornii, gdzie niektóre plemiona wykorzystując możliwości, jakie daje im współczesne ustawodawstwo amerykańskie osiągają ogromne dochody np. budując kasyna, które na terenie rezerwatu są zwolnione z podatków. Kasyna finansują później wiele ambitnych przedsięwzięć, jak budowa szkół, szpitali, centrów kultury. Z jednej strony mówi autorka o szerzącym się alkoholiźmie, przestępczości i bezrobociu wśród Indian, a z drugiej strony przytacza postacie naukowców, artystów i biznesmenów pochodzenia indiańskiego.
Pokazanie tych kontrastów to wielka zaleta książki, w której postawione są naprzeciw siebie różne oblicza indiańskiej Ameryki. To także próba wskazania na różnorodność plemion indiańskich, których obecnie w Ameryce Północnej jest kilkaset, a które bardzo różnią się między sobą zwyczajami, językami, wierzeniami.
Autorka pokazuje także, że Indianie mają wymierny wpływ na budowę społeczeństwa amerykańskiego, a nie są tylko „rasą odchodzącą w przeszłość”. Na przykład konstytucja amerykańska w dużym stopniu skorzystała z reguł i praw konfederacji Irokezów. Z kolei jeden z rozdziałów dotyczy spopularyzowanej w Polsce kilka lat temu filmem „Szyfry wojny” (Windtalkers), sprawy indiańskich szyfrantów, którzy w ogromnym stopniu przyczynili się do zwycięstwa Amerykanów na Pacyfiku podczas II wojny światowej. Szyfru, opartego głównie na językach Nawahów i Komanczów, Japończycy nie zdołali złamać do końca wojny.
Indianie, jak zdaje się wskazywać autorka, balansują dzisiaj niejako na krawędzi dwóch światów: świata dawnych tradycji, wierzeń i obyczajów i świata współczesnego, ze wszystkimi jego dobrodziejstwami i wadami. W tym kontekście autorka porusza problem tożsamości plemion indiańskich, na przykładzie negatywnego zjawiska zanikania tubylczych języków oraz samego określenia „Indianie”. Dzisiaj, polityczna poprawność w Stanach Zjednoczonych wymaga nazywania ich mianem Native Americans (tubylczy Amerykanie) lub American Indians (Indianie amerykańscy). Tymczasem sami Indianie wolą nazywać się nazwami swoich plemion, na przykład, gdy ktoś pochodzi z plemienia Apaczów mówi po prostu, że jest Apaczem, a nie tubylczym Amerykaninem. Dodatkowo, Indianie uważają się obecnie często za suwerenne narody, a nie plemiona.
„Kłopoty z tożsamością”, na które zwraca uwagę autorka, są także widoczne w gorąco dyskutowanej ostatnio sprawie zwrotu przez amerykańskie muzea i placówki naukowo-badawcze szczątków Indian oraz przedmiotów, które stanowiły wyposażenie grobowe lub miały specjalne znaczenie dla tradycyjnych obrzędów indiańskich, a które były pozyskiwane przez archeologów i antropologów od XIX wieku. Ta sprawa budzi wiele emocji, ale zaznaczyć należy, że dzisiejsze prawo amerykańskie stoi po stronie Indian i ich starań o zwrot tych rzeczy.(…)
Podsumowując, należy podkreślić, że autorka zdołała klarownym i obrazowym językiem opowiedzieć czytelnikowi o sprawach bardzo trudnych dla społeczeństwa amerykańskiego, które wciąż żyje z „otwartą raną” nieprawości wyrządzonych Indianom. Wydaje się jednak, że autorce nie zależy na jej rozdrapywaniu, ale raczej na szukaniu recept na polepszenie sytuacji współczesnych Indian, nie zapominając przy tym o historii. Przecież biali i Indianie tworzą teraz jedno państwo, a okładka książki, przedstawiająca Indianina w pióropuszu na tle powiewającej flagi amerykańskiej jest wymownym symbolem koegzystencji tych dwóch światów. Od obydwu stron zależy, w którą stronę pójdą ich wzajemne relacje.”
**Radosław Palonka, Pióropusz i flaga, NOWE KSIAZKI, styczeń 2008, str. 9-10**
.
„Na książkę składają się reportaże i wywiady, a także aneksy, a w nich tabele, wykazy, spisy. Integralną jej częścią są rozmowy przeprowadzane z Indianami. To szczególne świadectwa i próby analizy sytuacji współczesnych Indian (…)Otwarta rana Ameryka”, na co wskazuje tytuł, to rzecz o dramacie Indian, tym, który rozegrał się w historii i który, w rozmaitych formach, trwa współcześnie”.
**Anna Bernat, Szelest lisci i szum wiatru, NOWE KSIAZKI, styczen 2008, str. 4-9**
.
„Ksiazka jest gleboko osadzona w amerykanskiej problematyce”
**Joanna Sokolowska-Gwizdka, GAZETA, LIST OCEANICZNY, Toronto, Rozmowa,**
.
**Otwarta rana Ameryki- najnowsza ksiazka Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm, listopad 2007, str 1-2
Fragment: Wlasna gora do przekucia [W:], TYGIEL KULTURY, Lodz, Nr 1/3 2008**
.
“An impressive book on American Indians by one of Poland’s most prolific practitioners of “gaweda” genre”.
**SARMATIAN REVIEW, Houston, January 2008**
.
„Nie sposób jednak pisać o współczesności Indian bez nawiązań do historii. "Od początku byli na straconej pozycji" - podkreśla Ziółkowska pokazując, jak handlowano ziemią z plemionami, które nie znały pojęcia własności ziemi, jak zmuszano plemiona koczownicze do osiedlania się, jak odbierano dzieci rodzicom "dla ich własnego dobra".
Autorka opisuje szkoły indiańskie, przedstawia losy kobiet i dzieci, pisze o nędzy i alkoholizmie mieszkańców rezerwatów, ale pokazuje też te nieliczne społeczności indiańskie, którym udało się przystosować do warunków życia we współczesnym świecie dzięki ustawie przyznającej im prawo do organizowania na swoich terenach kasyn gry. Ziółkowska przywołuje postacie Indian zasłużonych dla Ameryki - aktorów, pisarzy, żołnierzy. Przypomina też mało znany epizod z czasów II wojny światowej. Indianie zatrudniani byli wówczas jako szyfranci komunikatów wojskowych, które nadawane i odbierane były w mało znanych indiańskich językach.
Ziółkowska pokazuje też, jak wielką rolę odegrali Irokezi w tworzeniu podwalin amerykańskiej konstytucji. Irokezi tworzyli konfederację plemion i wiele rozwiązań zaczerpniętych zostało właśnie z tradycji indiańskiej. Książka zawiera rozmowy, m.in. przedstawicielami plemion Szejenów, Apaczów, Kiowa, Chiskasaw.
Aleksandra Ziółkowska-Boehm, doktor nauk humanistycznych UW, jest autorką kilkunastu książek m.in. poświęconych życiu i twórczości Melchiora Wańkowicza, którego asystentką była przez 2,5 roku pod koniec życia pisarza. Pisała też książki oparte na współczesnej polskiej historii, takie jak "Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego Krzyża". Kilka innych tytułów wiąże się z Ameryką, gdzie pisarka od kilkunastu lat mieszka na stałe jak "Amerykanie z wyboru i inni", "Nie tylko Ameryka", "Kanada, Kanada...", "Kanadyjski senator". Jest też autorką bardzo poczytnej książki "Podróże z moją kotką" i autobiograficznej opowieści "Ulica Żółwiego Strumienia". Książkę "Otwarta rana Ameryki" opublikowało wydawnictwo Debit”.
Agata Szwedowicz , Ziółkowska-Boehm pisze o życiu współczesnych Indian,
**PAP – NAUKA W POLSCE, 2007-11-28**
.
„Ziółkowska-Boehm po raz kolejny udowadnia, że ma szczególny talent do odszukiwania niezwykłych
Details
- First published
- 2007
- OL Work ID
- OL13843990W
Subjects
Social conditionsIndians of North America