Lex

Browse

GenresShelvesPremiumBlog

Company

AboutJobsPartnersSell on LexAffiliates

Resources

DocsInvite FriendsFAQ

Legal

Terms of ServicePrivacy Policygeneral@lex-books.com(215) 703-8277

© 2026 LexBooks, Inc. All rights reserved.

Blisko WańkowiczaBlisko Wańkowicza

Blisko Wańkowicza

Aleksandra Ziolkowska-Boehm

About this book

**Fragmenty recenzji:** ---------------------. "Pierwsza odpowiedz na minikonkurs naszej rubryki (temat): "Jak zdobylem bestseller"): "Aleksandry Ziólkowskiej "Blisko Wankowicza" zdobylam dzieki znajomemu z pracy. Jego znajomy - pracownik Domu Ksiazki - przez znajomego zatrudnionego przy rozdziale ksiazek zostawil z kolei u znajomego ksiegarza z terenu 1 egzemplarz spod lady. A wszystko udalo sie dlatego, ze ten znajomy otrzymuje ode mnie w tym roku po przeczytaniu kolejne numery "Tygodnika Powszechnego" - czujac sie zobowiazany uruchomil lancuszek znajomosci". **TYGODNIK POWSZECHNY (Kraków), 20 czerwca 1976 Nr 25 (1430)** * "(...) Mam w reku relacje tych ostatnich zmagan - pióra jego mlodej sekretarki, Aleksandry Ziólkowskiej. Nie wiem, jak dlugo, w jakiej formie utrzyma sie prestiz pisarstwa Wankowicza. Dwie rzeczy, na których naprawde mu zalezalo, pozostana: popularnosc i legenda o czlowieku, który umial zyc. Ja, autorke tych wspomnien, wyszukal zeby zapisala ostatni rozdzial legendy: o czlowieku, który umial umrzec. Wankowicz, jakiego zobaczyla, jest wystarczajaco wielki, nie ma potrzeby polerowania, zacierania usterek. Bywa smieszny, rozmelmany, bywa zlosliwy, prawie nie bywa bezinteresowny. Zawsze otoczony ludzmi - ale tymi, których wlasnie potrzebuje.(...) Mloda dziewczyna zrobila portret zubra wrzuconego w starosc jak w topiel, pasujacego sie ze smiercia. Sledzi enklawy starosci, jak draza osobowosc, natrafiaja na stalowy kregoslup nie do naruszenia. Wankowicz byl znany z róznych stron, mial zarzutów wiecej jako czlowiek niz jako pisarz - indywidualnosc gietka, krwista, zebata, mimo sentymelno-patriotycznych mgielek, jakimi lubil sie osnuwac. Ziólkowska nie próbuje go oslaniac ani wywracac od podszewki, zeby doszukac sie sedna. Ani przez chwile nie ma ambicji, zeby powiedziec wszystko, dotknac wszystkiego. Mówi czesto niby byle co. Jakie˙ przypadkowe ploteczki, przesmieszki, nastroiki, scenki domowo-odpustowe, spisy inwentarza, spisy zajec, odpisy papierów. Ad rem zaczyna mówic, kiedy juz bardzo pózno - i jest, o co chodzilo. Z rozklepanych bamboszy, welurowego szlafroka, spoza glupkowatych wierszyków i blazenskich facecji - wychodzi na spotkanie ze smierci˙ Wankowicz w wielkim stylu, taki, jakiego nie widzial nigdy nikt przedtem - ani potem, bo "potem" nie bylo.(...). Ksiazka ma osiem rozdzialow, ale naprawde ten jeden, ostatni. Scislej: dwa ostatnie.(...) W grzeczniutkie preludia poprzednich rozdzialów wdziera sie styl telegraficzny jak werbel. Teraz laczenie dwóch stylów to juz metoda, swiadomie zastosowana. Na przemian pogodne, wyblakitnione obrazki - i sygnaly grozy punktowane jak alfabet Morse'a. Scena spaceru w Wilanowie, starszy pan niesie w dziecinnym wiaderku jeza - i list do córki: "Majac osiemdziesiat dwa lata..."(...).Jeszcze jeden list (dla tych listów nie ma ceny na ksiazke Ziólkowskiej) z rozdzialem zajec. Ostatni list w zyciu.(...). Nadal ani slowa komentarza. Autorka wie doskonale, jak operowac milczeniem. W ostatnich przekazach - juz tylko telegraf, minimum slow, cyfry, godziny wybijane rytmicznie, jak na stoperze, wzrok przygowozdzony do tarcz zegara, który zaraz stanie. Ani jednego patetycznego zwrotu. Smierc szpitalna, rozsypanie sie czlowieczenstwam wsród zabiegów, fiolek. Rezyseria ksiazki, na poczatki zadna, powierzona nastrojom i strumyczkowi wspomnien - tu ascetyczna, surowa, celna. Wankowicz, niezaleznie od kolejnych nasilen i spadków aplauzu, ma dosc atutów jako twórca, zeby zostac w historii literatury. Ile razy bedzie sie o nim mówic, sylwetke pisarza sie spartaczy, jezeli sie pominie ten zapis ostatniego oblezenia, dokument ostatniego ksztaltowaniam sie portretu". **Krzysztof Narutowicz "Konstelacje", Warszawa IW PAX 1980, Rozdzial: "Wankowicz".** * „Ksiazka Ziólkowskiej nie jest wolna od bezkrytycznego spojrzenia na mistrza. Choc Wankowicz wywarl na jej zycie niewatpliwie wplyw, gdy jako sekretarka zaczela pracowac u jego boku i dostala sie w krag spraw powaznych, skladajacych sie na jego tworczosc, to jednak stac ja bylo na samodzielnosc i swiezosc spojrzenia. Nie ulegla niewolniczo silniejszej osbowosci. Dzieki temu „Blisko Wankowicza” uznac mozemy za ksiazke, ktora sporo wnosi do zrozumienia zycia i tworczosci pisazra (...). Choc Ziólkowska jest swiadkiem tych ostatnich kilku lat zycia pisarza, to jednak zdaje sobie sprawe z jego wszystkich uwiklan spolecznych, z nurtow politycznych/ Oczywiscie tego bezposrednio w ksiazce „Blisko Wankowicza” nie ma, ale to jest w jej zapleczu (...). Sluzac wielkiemu reporterowi Ziólkowska sama stala sie reporterka. „Blisko Wankowicza” taki glownie ma charakter. Nie jest pamietnikiem sekretarki pisarza ani typowym wspomnieniem. Stanowi natomiast probe ukazania Wankowicza zywego, czlowieka, ktory mogl zaimponowac meskim zmaganiem czy to ze staroscia, czy tez z choroba. Ksiazka „Blisko Wankowicza” ma dramaturgie typowa dla reportazu. Operuje technika mozaiki, podniesionej do wielkiej rangi przez autora „Karafki LaFontaine’a”. Ziólkowska okazuje sie wcale zreczna uczennica. Dowodem chocby pierwszy z rozdzialow: „Nadliwie”. Ilez tam informacji! Pisze i o sobie, i o historii tej miejscowosci polozonej nad Liwcem, i cytuje „Jednodniówke”, a wszystko po to, aby stworzyc wierna scenerie miejsc,a w którym Wankowicz wypoczywal i pracowal w czasie jednego z letnich sezonów. Tam pisal ostatnia swa ksiazke. Sa w tym reportazu cytowane zabawne wierszyki pana Melchiora, sa zrecznie skreslone sytuacyjki, jak chocby z odpustu w Wyszkowie, dokad letnicy wybrali sie dla rozrywki. Jest klimat swietnie oddany, a rzecz napisana obrazowo, barwnie i wartko. Jedna z ciekawszych partii ksiazki sa uwagi poczynione w na marginesie korespondencji naplywajacej do pisarza. Zarówno wachlarz spraw tam poruszanych, jak i znamienne reakcje Wankowicza wnosza sporo nowego do jego biografii (...). „Blisko Wankowicza” przynosi takze stwierdzenie w pewnym sensie rewelacyjne, jak chocby sprawe samotnosci pisarza. Temat ledwie musniety, czekajacy na rozwiniecie. Ziólkowska zdaje sobie sprawe ze zlozonosci struktury psychicznej Wankowicza. Ten duchowy portret pisarza, choc jest ledwie szkicem wstepnym w duzej mierze daje klucz do zrozumienia wielu spraw jego zycia i pracy (...) „Blisko Wankowicza” spotkalo sie z duzym zainteresowaniem czytelnikow. Ksiazka nie zagrzala miejsca na pólkach(…)”. **Romuald Karas “Przymiarka do Wankowicza”, **NOWE KSIAZKI**, 30 kwietnia 1976** * „Ta ksiazeczka powstala – wyznaje Ziolkowska – ze zwyklej ludzkiej potrzeby wspominania tego, co wydaje się wspolna nasza wartoscia i utrata. Z wrazen i doswiadczen, jakie przynioslo zycie w bliskosci Melchiora Wankowicza. Skromna studentka, a nastepnie absolwentka filolohgii polskiej, była sekretarka autora „Wojny i piora”. Sekretarka – to jest powiedziane zbyt ogolnikowo, urzedowo. Ziolkowska stala się przeciez opiekunka, powierniczka, a nawet pielegniarka wielkiego pisarza. Towarzyszyla cierpliwie i serdecznie jego ostatnim pracom, radosciom, tragediom. Była nim na z nim na wczasach w lasach wyszkowskich, prowadzila korespondencje, przeprowadzala Wankowicza do nowego mieszkania na ulicy Studenckiej w Warszawie, jezdzila z nim na operacje do Londynu, pojechala tez poznym wieczorem z panem Melchiorem do szpitala, skad już nie powrocil. „Czyz nie swiadczy i tym czlowieku, starym, pelnym kompleksow, iż ja, mloda, niecierpliwa, ze swiata zupelnie innego, potrafilam zyc jego zyciem, cieszyc się kazdym sukcesem objawem zyczliwosci ludzkiej, a jednoczesnie przejmowac się jak swoimi Jego trudnymi sprawami!”. Blisko Wankowicza... Ziolkowska wiodla u boku pisarza zycie ciekawe i barwne, trudne, nerwowe. Wankowicz był, jak wiadomo, instytucja kulturalna. Prowadzil wlasciwie jednoosobowe przedsiebiorstwo literackie, przyjmowal ludzi z calej Polski, otrzymywal mieprawdopodobne listy i oferty, miał olbrzymie archiwum. Ziolkowska swietnie panowala nad tym zywiolem. Była i prawa, i lewa reka smiertelnie już chorego, lecz niezmiennie pracowitego i ciekawego swiata czlowieka. Znakomity jest rozdzial pt. „Cutriosa” , w którym auytorka pomiescila fragmenty listow do Wankowicza. Opisala nam także, jak wygladalo jeuj sekretarzowanire, jak prowadzila Wankowiczoweskie „biuro”. Sporo w tomiku pikantnych anegdot, niepowtarzalnych rozmowek i sentencji Wankowicza – wielkiego kpiarza. Był czlowiekiem o wielu twarzach, pelnym sprzecznosci. Ziolkowska kresli kresli taki oto portret autora „Szczeniecych lat”: „Był jednoczesnie i egoista, i ogotwym do poswiecen, wielkim lgarzem, egocentrykiem, gruboskornym, a także wrazliwym na ludzkie cierpienie, lekajacym się o sobie myslec, jako o wielkim pisarzu, delikatnym, czulym, tkliwym”. Sądom Ziolkowskiej można chyba wierzyc, choc pamietajmy, ze jej „terminowanie: u Wankowicza było jednym pasmem przygod duchowych i fascynacji. Ludzie postronni wiedza, jak wiele zawdzieczal jej stary pisarz, jak bardzo preagnela wywiazac się dobrze z przyjetych obowiazkow. Praca dla Wankowicza odmienila calkowicie jej zycie; potoczylo się ono szybciej, burzliwiej. Potezna była sila osobowosci Wankowicza. Ta ksiazka jest zapisem indywidualnych spostrzezen. Zapisem oczarowania. Dobrze oddaje klimat tamtego niezwyklego domu i jego gospodarza. Jest to również przejmujacy dokument. Musimy Ziolkowskiej wybaczyc pojawiajaca się czasem egzaltacje, pamietajac, ze pisala swoje dzielko pod bezposrednim wrazeniem odejscia pisarza. Byc może, autorka wroci jeszcze kiedys do frapujacego tematu, któremu na imie: Wankowicz. Nikt nie zrobi tego lepiej, prawdziwiej.” **BOM , Z półek wybral dla wszystkich, **SZTANDAR MLODYCH**, 27-28 grudnia 1975, Nr 308.** . (...) Kilkaset pytan dotyczy ksiazki Ziolkowskiej o Wankowiczu (...) **CZAS, Gdansk, 11 kwietnia 1976, Nr 15** . “Ziólkowska daje czytelnikowi nie z dystansem zrobiona biografie, ale cos znacznie skromniejszego w zamysle i wykonaniu, lecz jest to dzielko autentyczne, madre, wzruszajace,

Details

OL Work ID
OL822819W

Subjects

Polish AuthorsBiography

Find this book

Open Library
Book data from Open Library. Cover images courtesy of Open Library.